Krynica Górska Ośrodek Adam

Baza znalezionych fraz

JungleRecords Poleca.

Temat: Uważajcie na ADAMa!
Uważajcie na ADAMa!
  Witam! Piszę tego posta, aby opisać co zdarzyło mi się w Krynicy Górskiej i ostrzec przed tym innych. Historia ta związana jest z Ośrodkiem wczasowym ADAM w Krynicy przy ul. Pułaskiego 90. [http://www.krynica-gorska.pl/adam_index.php]

Ośrodek odstrasza zarówno wyglądem i zapachem, jak i podejściem właścicieli do gości. Po przyjeździe na miejsce ujrzeliśmy ośrodek w tragicznym stanie, do tego w rzeczywistości wygląda tysiąc razy gorzej niż na zdjęciach. Po chwili oczekiwania, do środka wpuściła nas kierowniczka wraz ze swoim psem, który z dworu wszedł za nami do ośrodka. Zaraz po otwarciu drzwi mogliśmy poczuć coś, co na pewno nie było czystym, górskim powietrzem. Nie potrafię opisać smrodu, który panował w ośrodku, porównać bym go mógł jedynie do zapachu padliny. Podczas wchodzenia po schodach, na każdym piętrze, pies, który wszedł za nami z dworu wskakiwał na ustawione na korytarzy kanapy (później jak się dowiedzieliśmy od właściciela "pies jest czystszy od nas"). W końcu dotarliśmy na górę i mogliśmy zobaczyć jak wyglądają nasze pokoje dwu osobowe z "nowszymi" łazienkami. Jak teraz sobie pomyślę o tym, że po powrocie z nart miałbym się położyć na takim brudnym tapczanie, który powinien wylądować na śmietniku 10 lat temu (a może i wylądował, ale właściciele stamtąd właśnie go wzięli?) to aż mi się robi niedobrze. Dodatkowo zamiast zarezerwowanych przez nas pokoi 2-osobowych ujrzeliśmy pokoje typu studio (dwa pokoje w jednym pomieszczeniu ze wspólną łazienką - o czym wcześniej nie było mowy). Pokoje nie były przygotowane, a po zadaniu pytania "kiedy będą gotowe" dowiedzieliśmy się, że mamy iść do sprzątaczki i sami ją o to zapytać, bo ona "jakoś wolno sprząta". Po oświadczeniu, że takie pokoje nam nie odpowiadają, gdyż nie tak się umawialiśmy, pokazano nam pokoje 3-osobowe (z piętrowym łóżkiem i starą łazienką - nawet jej się nie przyjrzałem, gdyż odrzucił mnie smród i jej wygląd "na pierwszy rzut oka". Wiem jedno: jeżeli miałbym tam wziąć prysznic to tylko w gumowym kombinezonie, czego i tak nie życzyłbym nawet swojemu największemu wrogowi). Wzrok przyciągały również małe pól litrowe czajniki na korytarzu (jeden na całe piętro), przy których leżały plastikowe sztućce, prawdopodobnie już wielokrotnie używane.

Opisałem wygląd ośrodka (jednak uważam, że tego nie da się opisać, jak ktoś lubi mocne wrażenia, to polecam wpaść do tego ośrodka, chociaż na chwilę - gwarantuje przeżycia lepsze niż przy oglądaniu horroru), ale to nie wszystko. Wspomnieć należy również o zachowaniu kierownika - syna wcześniej opisanej kierowniczki - do której nas skierowano. Na początku zachowywał się w miarę w porządku, chciał nam zaoferować zakwaterowanie w innym ośrodku, o trochę lepszym wyglądzie, jednak tam również były pokoje "studia" albo pokoje z łazienką na korytarzu. Postanowiliśmy jednak poszukać czegoś innego i skontaktować się z nim za godzinę. Po stawieniu się na ustalonym miejscu, zadzwoniliśmy do kierownika, po czym usłyszeliśmy, że nie przyjedzie on do nas. Podjechaliśmy więc do niego i zaczęliśmy kulturalnie rozmawiać o zwrocie zaliczki, gdyż nie wywiązał się on z umowy. Usłyszeliśmy, że nie jest to możliwe, więc zaczęliśmy prosić o zwrot przynajmniej połowy zaliczki (dla naszej grupy było to aż 350 zł). Kierownik również odmówił (w sposób dość niegrzeczny), odwrócił się na pięcie i poszedł do środka budynku. Poszliśmy za nim prosząc o dane jego i pensjonatu. Po wyjściu na zewnątrz, kolega przypomniał sobie, że nie dostaliśmy za zaliczkę żadnego paragonu. Wrócił do środka i zadzwonił do kierownika, a ten wyleciał do nas z przekleństwami na ustach, zwyzywał nas od "ku**w", "ch*jów" i strasząc nas łopatą kazał nam "spi***alać". Próbowaliśmy się bronić policją, dowiedzieliśmy się od niego, że "policja to jego koledzy i nic mu nie zrobią”.

Całe szczęście, że udało nam się znaleźć miły pensjonacik niewiele drożej, gdzie przyjęli nas z otwartymi rękami. A po zgłoszeniu sprawy na policję, okazało się, że "Adam" rzeczywiście znany jest policji, ale raczej od tej złej strony.

Piszę ten komentarz, aby ostrzec wszystkich przed oszustwem. Uważajcie i omijajcie ADAMA szerokim łukiem!
Całe szczęście, że udało nam się znaleźć miły pensjonacik niewiele drożej, gdzie przyjęli nas z otwartymi rękami. A po zgłoszeniu sprawy na policję, okazało się, że "Adam" rzeczywiście znany jest policji, ale raczej od tej złej strony.

Piszę ten komentarz, aby ostrzec wszystkich przed oszustwem. Uważajcie i omijajcie ADAMA szerokim łukiem!
Źródło: aktywnelato.pl/forum/showthread.php?t=8467



Temat: Zakopane,Krupówki i reszta...
Krupówki, oscypek i tłok – to cepry lubią najbardziej

Polacy tak kochają najsłynniejszy tatrzański kurort, że niestraszne im korki, wchodzenie w kolejce na szczyty i tysiące osób mijanych na szlakach.
Jak popularne są górskie kurorty, najlepiej świadczy fakt, że prawie co piąty Polak w ubiegłym roku spędził w nich urlop. Aż 24 procent planuje, że pojedzie tam także i w tym roku.

Małe, ale atrakcyjne


– Temu się nie dziwię. Choć góry zajmują zaledwie niecałe3 proc. powierzchni naszego kraju, to jednak są wyjątkowo atrakcyjne, bardzo urozmaicone widokowo i przyrodniczo – komentuje Jerzy Kapłon, dyrektor Centralnego Ośrodka Turystyki Górskiej PTTK w Krakowie. Mamy m.in. alpejskie Tatry, unikalne połoniny bieszczadzkie i Sudety. Do tego dochodzi niezwykła architektura i wciąż żywa kultura góralska Karpat oraz osiem parków narodowych. – Turysta ma do dyspozycji 11,5 tys. km oznakowanych i nieźle utrzymanych szlaków. Do tego dochodzi sieć schronisk górskich. Dzięki nim można wędrować z plecakiem i każdą noc spędzić w innym miejscu – podkreśla dyrektor Kapłon i przypomina, że miejscowości górskie w ostatnich latach bardzo mocno zainwestowały w rozbudowę i ulepszenie bazy turystycznej.

Magnes Krupówek


Dokąd najchętniej wyjeżdżamy? Wyniki sondażu nie zaskakują. Aż 64 proc. Polaków za najmodniejszą górską miejscowość w kraju uznało Zakopane. Drugie miejsce zdobył Karpacz, choć od Zakopanego dzieli go już ogromna przepaść. Na Karpacz wskazało bowiem zaledwie 4 proc. respondentów. Dalej były: Krynica-Zdrój (3 proc.), Szklarska Poręba i Wisła (po 2 proc.), na końcu Szczyrk (1 proc.) oraz ogólnie –Bieszczady (1 proc.).
Zakopane bije na głowę inne górskie ośrodki pod względem liczby turystów przyjeżdżających na letni urlop oraz gości weekendowych. – Bardzo się z tego cieszę, bo już wielu krakało, że miasto się kończy i nie obroni się przed konkurencją krajową i zagraniczną – mówi Janusz Majcher, burmistrz Zakopanego. Opowiada, że zakopiańczycy stale inwestują w poprawę jakości usług turystycznych.
– W ciągu pięciu lat dwukrotnie zwiększyliśmy liczbę lokali gastronomicznych. Jednocześnie możemy przyjąć na nocleg w dobrych warunkach 80 tysięcy gości – wylicza burmistrz Majcher.
– To jakiś owczy pęd i snobizm, by jechać do zatłoczonego do granic możliwości Zakopanego, gdy w górach jest tak wiele pięknych miejsc, gdzie na szlaku przez kilka godzin nie spotka się ani jednego człowieka – krytykuje modę na Zakopane Jerzy Kapłon.
Okazuje się jednak, że turystom nie przeszkadzają korki na zakopiance, tysiące ludzi na szlakach oraz kolejki do wejścia na Giewont czy wielogodzinne oczekiwanie na wjazd na Kasprowy przebudowaną niedawno kolejką linową.
– Walory krajobrazowe Tatr przebijają wszystko – tłumaczy Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego. – Sondaż pokazuje jednak coś jeszcze – że ludzie akceptują masowość i nie przeszkadza im oglądanie w tłumie piękna przyrody, albo wystarczy im sam spacer na Krupówkach i dobre knajpki.
Jednak wbrew pozorom ogromna popularność Zakopanego nie cieszy dyrektora TPN, bo jest zagrożeniem dla przyrody Tatr. W majowy weekend do Morskiego Oka szło aż 10 tys. turystów dziennie, a do Doliny Kościeliskiej – 7 tys.

Zabawa, spa i rowery


Pozostałe miejscowości, które zyskały największe uznanie wśród ankietowanych, mają wiele wspólnych cech. Są bazami wypadowymi na atrakcyjne szlaki górskie, a jednocześnie potrafią zachęcać gości coraz bogatszą ofertą kulturalno-rozrywkową, dobrą gastronomią, usługami sanatoryjnymi, spa oraz różnymi formami aktywnego wypoczynku.
– Podstawą sukcesu jest promowanie jakiejś wyjątkowej cechy charakterystycznej dla danej miejscowości – zauważa Wojciech Fedyk, dyrektor Dolnośląskiej Organizacji Turystycznej.
Dlatego położony u stóp Śnieżki Karpacz próbuje budować opinię miasta wiecznej zabawy. Szklarska Poręba promuje się jako rowerowa stolica Polski. Wokół kurortu powstało 400 km tras rowerowych, a w tym roku – sieć pensjonatów i hotelików dla turystów Kwatera dla Rowera. A Krynica-Zdrój i Szczawnica eksponują swoje wody mineralne i zabiegi spa.

Nasz promotor Małysz


Nie wszystkie miejscowości mają takie szczęście jak Wisła, którą rozreklamował jej najsławniejszy mieszkaniec Adam Małysz. – Ludzie przyjeżdżali z całej Polski, by zobaczyć, gdzie mieszka nasz skoczek, gdzie trenuje i gdzie się urodził. Teraz mniej, ale nadal pomaga nam w promocji – mówi Józef Ładuś, przewodnik beskidzki. Wisła ma też jeszcze jeden atut – Baranią Górę, skąd początek czerpie największa polska rzeka. Najmniej popularne okazały się Bieszczady i Beskid Niski. Nie ma tam tłoku i miejskich rozrywek. Lecz dzięki temu stanowią gratkę dla ceniących spokój, dziką przyrodę i np. jazdę konną na łagodnych stokach połonin.
– Dominuje turysta plecakowy, który szuka byle łóżka i każdą noc spędza w innym miejscu – mówi Paweł Szymbara ze Schroniska Górskiego Kremenaros w Ustrzykach Dolnych.
– Nie przyjeżdżają tu ludzie, którzy chcą się pokazać na Krupówkach, ale tacy, którzy pragną nacieszyć duszę bieszczadzkim powietrzem i przyrodą, włożyć trochę wysiłku, spacerując po połoninach – mówi odpoczywający w Wetlinie Tomasz Kosiec z Pruszkowa.
Rzeczpospolita
Źródło: travelforum.pl/showthread.php?t=3961


Temat: Uważajcie na ADAMa!
Cytat:
Witam! Piszę tego posta, aby opisać co zdarzyło mi się w Krynicy Górskiej i ostrzec przed tym innych. Historia ta związana jest z Ośrodkiem wczasowym ADAM w Krynicy przy ul. Pułaskiego 90. [http://www.krynica-gorska.pl/adam_index.php]

Ośrodek odstrasza zarówno wyglądem i zapachem, jak i podejściem właścicieli do gości. Po przyjeździe na miejsce ujrzeliśmy ośrodek w tragicznym stanie, do tego w rzeczywistości wygląda tysiąc razy gorzej niż na zdjęciach. Po chwili oczekiwania, do środka wpuściła nas kierowniczka wraz ze swoim psem, który z dworu wszedł za nami do ośrodka. Zaraz po otwarciu drzwi mogliśmy poczuć coś, co na pewno nie było czystym, górskim powietrzem. Nie potrafię opisać smrodu, który panował w ośrodku, porównać bym go mógł jedynie do zapachu padliny. Podczas wchodzenia po schodach, na każdym piętrze, pies, który wszedł za nami z dworu wskakiwał na ustawione na korytarzy kanapy (później jak się dowiedzieliśmy od właściciela "pies jest czystszy od nas"). W końcu dotarliśmy na górę i mogliśmy zobaczyć jak wyglądają nasze pokoje dwu osobowe z "nowszymi" łazienkami. Jak teraz sobie pomyślę o tym, że po powrocie z nart miałbym się położyć na takim brudnym tapczanie, który powinien wylądować na śmietniku 10 lat temu (a może i wylądował, ale właściciele stamtąd właśnie go wzięli?) to aż mi się robi niedobrze. Dodatkowo zamiast zarezerwowanych przez nas pokoi 2-osobowych ujrzeliśmy pokoje typu studio (dwa pokoje w jednym pomieszczeniu ze wspólną łazienką - o czym wcześniej nie było mowy). Pokoje nie były przygotowane, a po zadaniu pytania "kiedy będą gotowe" dowiedzieliśmy się, że mamy iść do sprzątaczki i sami ją o to zapytać, bo ona "jakoś wolno sprząta". Po oświadczeniu, że takie pokoje nam nie odpowiadają, gdyż nie tak się umawialiśmy, pokazano nam pokoje 3-osobowe (z piętrowym łóżkiem i starą łazienką - nawet jej się nie przyjrzałem, gdyż odrzucił mnie smród i jej wygląd "na pierwszy rzut oka". Wiem jedno: jeżeli miałbym tam wziąć prysznic to tylko w gumowym kombinezonie, czego i tak nie życzyłbym nawet swojemu największemu wrogowi). Wzrok przyciągały również małe pól litrowe czajniki na korytarzu (jeden na całe piętro), przy których leżały plastikowe sztućce, prawdopodobnie już wielokrotnie używane.

Opisałem wygląd ośrodka (jednak uważam, że tego nie da się opisać, jak ktoś lubi mocne wrażenia, to polecam wpaść do tego ośrodka, chociaż na chwilę - gwarantuje przeżycia lepsze niż przy oglądaniu horroru), ale to nie wszystko. Wspomnieć należy również o zachowaniu kierownika - syna wcześniej opisanej kierowniczki - do której nas skierowano. Na początku zachowywał się w miarę w porządku, chciał nam zaoferować zakwaterowanie w innym ośrodku, o trochę lepszym wyglądzie, jednak tam również były pokoje "studia" albo pokoje z łazienką na korytarzu. Postanowiliśmy jednak poszukać czegoś innego i skontaktować się z nim za godzinę. Po stawieniu się na ustalonym miejscu, zadzwoniliśmy do kierownika, po czym usłyszeliśmy, że nie przyjedzie on do nas. Podjechaliśmy więc do niego i zaczęliśmy kulturalnie rozmawiać o zwrocie zaliczki, gdyż nie wywiązał się on z umowy. Usłyszeliśmy, że nie jest to możliwe, więc zaczęliśmy prosić o zwrot przynajmniej połowy zaliczki (dla naszej grupy było to aż 350 zł). Kierownik również odmówił (w sposób dość niegrzeczny), odwrócił się na pięcie i poszedł do środka budynku. Poszliśmy za nim prosząc o dane jego i pensjonatu. Po wyjściu na zewnątrz, kolega przypomniał sobie, że nie dostaliśmy za zaliczkę żadnego paragonu. Wrócił do środka i zadzwonił do kierownika, a ten wyleciał do nas z przekleństwami na ustach, zwyzywał nas od "ku**w", "ch*jów" i strasząc nas łopatą kazał nam "spi***alać". Próbowaliśmy się bronić policją, dowiedzieliśmy się od niego, że "policja to jego koledzy i nic mu nie zrobią”.

Całe szczęście, że udało nam się znaleźć miły pensjonacik niewiele drożej, gdzie przyjęli nas z otwartymi rękami. A po zgłoszeniu sprawy na policję, okazało się, że "Adam" rzeczywiście znany jest policji, ale raczej od tej złej strony.

Piszę ten komentarz, aby ostrzec wszystkich przed oszustwem. Uważajcie i omijajcie ADAMA szerokim łukiem!
Całe szczęście, że udało nam się znaleźć miły pensjonacik niewiele drożej, gdzie przyjęli nas z otwartymi rękami. A po zgłoszeniu sprawy na policję, okazało się, że "Adam" rzeczywiście znany jest policji, ale raczej od tej złej strony.

Piszę ten komentarz, aby ostrzec wszystkich przed oszustwem. Uważajcie i omijajcie ADAMA szerokim łukiem!
masz jakies zdjecia tego osrodka jak wygladal w rzeczywistosci, bo az nie moge sobie tego wyobrazic :(
szkoda, ze takie sytuacje wciaz maja miejsce. Zamiast zachecic turystow do przyjazdow, wrecz odstraszaja. Jak tu spokojnie i w milej atmosferze da sie spedzic weekend w gorach ? :(
Źródło: aktywnelato.pl/forum/showthread.php?t=8467