krąży ottos

Baza znalezionych fraz

JungleRecords Poleca.

Temat: Plany wydawnicze OttO Mobile - 2010
Ładny BX, trzeba będzie kupić...

W międzyczasie pojawiło się więcej zdjęć Fuego
http://www.otto-models.com/index.php/en ... tail&id=52

Znalazłem też zdjęcie które od jakiegoś czasy kraży po necie, i prawdopodobnie przedstawia prototyp zapowiadanego przez OttO Clio


Źródło: diecast-modele.pl/viewtopic.php?t=1060



Temat: Jedyna słuszna rasa

Po cóż innego stworzył Bóg Żydów polskich, jak nie po to by byli naszymi szpiegami?Kanzlerz Bismarck musiał wypowiedzieć te słowa będąc w podeszłym wieku. Gdy cierpiał już na demencję.
Brat mego Ojca, skądinąd wzięty monachijski adwokat, był pracownikiem polskiej defensywy. Inna moja krewna - kadrowym funkcjonariuszem I Zarządu Głównego OGPU-NKWD. Niestety, w obydwu przypadkach przybrane ojczyzny źle odpłaciły im za oddane usługi. Trudno liczyć na wdzięczność będąc Żydem, prawda?

Wniosek z tego taki, Panie Grzegorzu, że Żydzi szpiegowali nie tylko dla Niemców. Miał więc Herr Otto poniekąd rację i chyba tylko przez zapomnienia nie dodał, że byli lojalnymi obywatelami państw, w którym przyszło im żyć.
Tutaj po USA krąży w każdej danej chwili kilkunastu emisariuszy izraelskich, odwiedzających żydowkie grupy i grupki, spotykając się z nimi w synagogach czy prywatnych domach. Nota bene grupy te są objęte stała opieką nieoficjalnych izraelskich rezydentów, którzy odpowiadaja za organizowanie ich i utrzymywanie kontaktów w poszczególnych regionach USA - z moich obliczeń wynika, że jeden taki rezydent przypada na terytorium zamieszkałe przez około 1 miliona ludzi, czyli byłoby ich w USA około 300. Ich misja trwa od 1 do 2 lat, po czym wracaja do Izraela i są zastępowani nową twarzą, na ogól młodą.Doprawdy, dziwne ma Pan hobby. Tak z czystej ciekawości poczynił Pan te obserwacje, czy może spełnia jakieś zadania agenturalne? Czy będę niedyskretna, gdy zapytam, dla kogo?
Źródło: forum.michalkiewicz.pl/viewtopic.php?t=8183


Temat: 7/8-07-07 | Festiwal Nowamuzyka-Cieszyn-Amon Tobin
" />no na tobina chetnie bym poslychal. kraza plotki ze zawitaja venetian snares i otto von schirach
Źródło: clubbinginfo.pl/viewtopic.php?t=398


Temat: tak powstał świat
Żeby pchać się z polityką w kosmos, trzeba być oszustem.
Pomyśleć, że równocześnie Pilecki jest spychany w niepamięć.

A czemu to Izrael chronił Morela i innych zbrodniarzy, gloryfikując równocześnie "literaturę" A. Frank?
sory, robin, ale ja widzę świat w szerszej perspektywie niż ty, dlatego widzę sprawy we właściwych proporcjach.

Nie będę rzucać tu mięsem, bo obiecałam sobie, ale zastanów się, w jakimś świetle ciebie stawia to rzucanie.


Książka pt “Dzienniki Anny Frank” stała się obowiązkową lekturą systemów edukacyjnych w wielu krajach i ukazywana jest jako spisana ręką ukrywającej się w amsterdamskim domu 12-letniej Anny Frank. Dogłębna analiza wskazuje jednak na dokonanie zasadniczej i znacznej ingerencji w tekst książki przez ojca dziewczynki, pana Otto Frank, który dokonywał skrótów, dopisywał nie istniejące wątki, by w końcu stworzyć wygładzony “pamiętnik” prezentowany dzisiaj jako oryginał. Ponadto, analiza literacka oraz porównawcza “Dziennika” wskazuje na zawarte w nim fragmenty absurdalne, nierealne i nielogiczne. Jeśli “Pamiętniki Anny Frank” można uznać za literalną fikcję, to jest wielką nieodpowiedzialnością tworzenie wokół niego nienaruszalnego mitu, korzystanie z niego jako materiału edukacyjnego kształcącego o czasach II Wojny Światowej oraz wpisywanie jej w rejestr jako jeden z “najważniejszych dokumentów ludzkości”.

Wokół Anny Frank, jej losów i nade wszystko losów książki narosło wiele mitów i krąży wiele sprzecznych ze sobą informacji i interpretacji. Wielkim zdziwieniem należy skwitować brak jakiejkolwiek szerszej refleksji nad książką i bezwolne przyjęcie oficjalnie lansowanej jej wersji. W samej książce zawartych jest tak wiele absurdów i sprzeczności, że poddana nawet łagodnej lecz rzetelnej krytyce literackiej, nie powinna wytrzymać próby.

Anna Frank przeżyła obóz KL Auschwitz i wraz z ojcem przetransportowana została wgłąb Rzeszy. Masowa akcja przemieszczania więźniów z niemieckich obozów koncentracyjnych – w tym więźniów żydowskich – odbywała się w czasie zbliżania się wojsk sowieckich. Według oficjalnej wersji, tzw. “ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” miało odbywać się masowo “do końca wojny” i w “komorach gazowych” miała trwać intensywna akcja ich “eksterminacji”, choć właśnie w tym czasie miało miejsce masowe przemieszczanie więźniów. Fakt ten powinien skłonić do zastanowienia, czy organizowanie masowych i kosztownych przemieszczeń więźniów przez stale bombardowane linie kolejowe, przez nadwerężony system transportowy III Rzeszy, miałby mieć jakkikolwiek sens i zgodność z polityką “eksterminacji Żydów”. W tym właśnie okolicznościach, przy cofaniu się armii niemieckiej i naporze wojsk sowieckich, Anna Frank wraz z ojcem przetransportowani zostali do obozu w Bergen-Belsen. 15-letnia Anna Frank zmarła na tyfus na kilka tygodni przed wyzwoleniem obozu Bergen-Belsen przez Brytyjczyków. Epidemia zakaźnych chorób rozprzestrzeniła się gwałtownie w niemieckich obozach koncentracyjnych w ostatnich miesiącach wojny, gdy załamał się system transportu i nadzoru. Warto również przypomnieć, że pan Otto Frank przeżył obóz KL Auschwitz i zmarł w Szwajcarii dopiero w 1980 roku, dożywając sędziwego wieku 91 lat.

Czemu nikt nie wpadł, by uczcić pamięć 100 tys napromieniowanych przez rząd Izraela w latach 60-tych sefardyjskich dzieci?

Popatrz w lustro robin i odpowiedz sobie, kto zachowuje się jak k....
Źródło: forum.michalkiewicz.pl/viewtopic.php?t=16141


Temat: Dostęp do nielegalnej broni w Polsce
" />No to przypomnimy historię napadu pod bankiem "Pod orłami".

">Dwa dni przed wigilią

Najsłynniejszy napad na bank w okresie Polski Ludowej miał miejsce 22 grudnia 1964 r. w samym centrum Warszawy. Tego dnia około godziny 18.35 pod III Oddział Narodowego Banku Polskiego przy ul. Jasnej w Warszawie (nazywany bankiem ‟Pod Orłami” z racji dwóch orłów autorstwa rzeźbiarza Zygmunta Otto, znajdujących się na frontonie budynku) podjechał samochód marki ‟Warszawa”, przywożąc wyjątkowo duży, przedświąteczny utarg z Centralnego Domu Towarowego (obecnie ‟Smyka”) przy odległych o kilkaset metrów Alejach Jerozolimskich.

Z samochodu wysiedli strażnicy Stanisław Piętka i Stanisław Skoczek oraz kasjerka Jadwiga Michałowska. Pierwszy z nich wyjął z bagażnika ‟Warszawy” worek, w którym – jak się później okazało - było 1 336 500 złotych.

Strzelił bez słowa

W owych czasach były to pieniądze olbrzymie. Do banku jednak one nie dotarły. Gdy strażnicy i kasjerka zmierzali w kierunku wejścia do budynku, ni stąd ni zowąd pojawił się koło nich niewysoki mężczyzna. Zanim ktokolwiek zdążył się zorientować, co się dzieje, wspomniany jegomość zderzył się ze Stanisławem Piętką, wyjął pistolet – i strzeliwszy mu w pierś - wyrwał z jego rąk worek z gotówką i uciekł w stronę ówczesnej ulicy Hibnera (obecnie Zgoda). Ranny ochroniarz zdołał jeszcze wejść do holu banku i tam przewrócił się na schody.

Dobity dwoma strzałami

W tym samym czasie zza rogu budynku wyszedł drugi z bandytów i bez ostrzeżenia strzelił do Stanisława Skoczka. Gdy strażnik upadł na ziemię, bandzior podszedł do niego i dobił go dwoma strzałami w głowę. Kasjerka zdążyła schować się za samochód i dzięki temu przeżyła.

I tyle ich widziano

Bandyci pobiegli ulicą Hibnera w stronę ulicy Moniuszki, gdzie czekał na nich wspólnik, który odebrał od nich worek i wsiadł do czekającego nań samochodu. Dwaj sprawcy napadu ruszyli w kierunku Marszałkowskiej, gdzie wsiedli do szaroniebieskiej ‟Warszawy”. Tam widziano ich po raz ostatni.

Esbecy?

Kim byli sprawcy najsłynniejszego napadu na bank w okresie PRL? Brutalność i pewność siebie, z jaką działali, a także bezradność milicji w poszukiwaniu choćby auta, którym odjechali z miejsca zbrodni, sprawiły, że wśród warszawiaków zaczynały krążyć na ten temat coraz to bardziej sensacyjne hipotezy. Według jednej z nich, sprawcami przestępstwa byli dawni akowcy. Według przeciwstawnej... funkcjonariusze komunistycznej Służby Bezpieczeństwa.

Rzeczywiście tak było?

Jest całkiem prawdopodobne, że ta ostatnia hipoteza była prawdziwa. Poszlaką potwierdzającą taką wersję jest list, który w 1997 r. przyszedł podobno do redakcji istniejącego jeszcze wówczas ‟Expressu Wieczornego”. Anonimowy autor, podający się za byłego milicjanta, napisał w nim ponoć, że sprawcy napadu na ‘Bank pod Orłami” byli znani milicji już po kilku miesiącach. Tyle tylko, że okazali się nimi‌wysoko postawieni funkcjonariusze MO i SB. Zrabowane złotówki wymienili u zaprzyjaźnionych cinkciarzy, zaś szaroniebieską warszawę przetopili w piecu martenowskim huty ‟Warszawa”. Umożliwił to esbek nadzorujący straż przemysłową. Gdy jednak pomimo takiego zatarcia śladów, szydło wyszło z worka, ówczesne kierownictwo partyjno - państwowe, nie chcąc dopuścić do kompromitacji Milicji i Służby Bezpieczeństwa, postanowiło całej sprawie ukręcić łeb.

Formalna możliwość ścigania sprawców tego przestępstwa istniała jednak długo. Dopiero 22 grudnia 1989 r., kiedy to popełnione w czasie napadu na ‟Bank pod Orłami” morderstwo i próba morderstwa uległy przedawnieniu, opisana tu sprawa formalnie przestała dla organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości istnieć.

Bartłomiej Kozłowski, 2007

Podobno sprawie "ukręcono łeb" wysyłając owych milicjantów do krainy wiecznych łowów, w sposób pozasłużbowy. Bo gdzieś czytałem o takim właśnie zakończeniu tej sprawy.
Źródło: strzelecka.net/viewtopic.php?t=2218